Natłok ekstatycznej jatki nie męczył nigdy Kleofasa

Arcy-mistrza kucania co powstrzymywał się za wczasa

Wypicie, puknięcie lub też lizanko

Na każdą okazję Kleksofas ma wdzianko

Na kake, na beka, na sika i na breka

O dupsku soczystym dziewoja juz czeka

Jej cyc twardy w dłoni układa się ładnie

Oj ptak Klaksona do dziupli dziś wpadnie

Do centrum kosmosu cielesnej zabawy

O woni dość dziwnej, na łące wśród trawy

Puknięcia dokonać maestro lubi  wielce

On stukać i drążyć lubi tej Helce

W torbie z tkaniny szlachetnej niezwykle

Kanapki i termos z napojem czekają

Aż ludzie co nadzy

się suto naruchają

W ten wiosenny poranek oczy swe Marysia otwarła
Okno miała przed sobą i tak przez nie wyjżała na dwór
Chlapa, ciemnia, mokre ścierwo i astralny knur
Po upływie chwili pomyślała sobie ‘KURWEN’,jebła dupskiem misternego pierda i udała się do kuchni, w swej pidżamie w zwierzęta,
Smutna Maria
Zła
I opuchnięta