Hejże panie,  skurwysynu w obesranych swych kozakach

Dziś widziałem ciebie z rana

jak żeś wąchał sobie ptaka

W parku na ławeczce takiej

Żeś się lizał i żarł srakę.

Listy różne też żeś słał

Wcześniej przeżuwając kał.

”Bardzo mi się to podobało”

-rzekła Zosia co lubi do buzi w całości brać.

Ona to wcześniej nigdy takich rzeczy do paszczy nie wkładała.

Jednak bardzo by chciała , i by sobie troszkę  polizała

utwardzonego gówna.

Ale by była uczta równa !

Żur ją kusi , nęci wielce.

Zosia zamkła go w butelce.

Spawik w szkiełku teraz czeka.

Dziadzio napierdala breka.

Dodaj komentarz