Fabryka ponurych patyków – Balbinos
sierpień 29, 2008
Moja widzieć jak psu cipsko podwąchiwało
Dałna pozaczepiał
Babcie mi podrywał
Jak pogoda dopisze to wyjde na balkon
Dwa blanty, strzał z flaszki
Sąsiedzi i ptaszki
Kobiety i dzieci
Napiję się z menaszki
Zajebane łamistrajki, karły, swetry i dwanaście wiader krwi
Tamten z kaloszem o woni kaszanki
Jak wypierdolił boberem w kółeczko . . . aż karp z przerębli łypnął ciekawością przepełnion
Huj wie co to za obważanki – powiedział i tyle od pana ryby.
1, 2, 3 wykurwiaj wąchać bzy
krowie wary też se zwąchaj i ptakiem pomajtaj ku chwale ojczyzny
Kapie woda z kozła ucha
Jak się Ania rozkraczyła to aż jej pociekło
W związku z tym okoliczne niuchacze zbiegły się prędko.
Zatańczym?
-A możem.
Takem czuł.