Za wiadro ślimaków położę ci cegłę. Epizod 0,5 l.
czerwiec 16, 2008
Za gryza w cipkę oddam ci moją lipkę
co rośnie w sadzie, za moją stodołą, o kurwa muszę iść . . .
do kościoła wyjebać księdzu i strzelić pytola co nie ma idola.
Kurwaaaa, tatko kupił mi nową hujalnogę, co wozi mnie do lasa
jak bym czasu więcej miała
masłem dupę bym se umazała
ładnie bym się też wyszczała
i radośnie zaśpiewała tararara . . . cóż jest ze mnie za ofiara.
Lubię zbierać jagody w lasku, dotykam się nimi po kutasku
Babacia Henia już nie przypala, nie zdążyła wczoraj na pociągala
poszła na ryby, do szamba wpadła i to taki koniec raczej bedzie tego hujadła.
Sraka wuju zrzadła.
Klapsy na pażągiwadziorę różnie poszczypaną
czerwiec 16, 2008
Dzień dobry czy dostanę blok rysunkowy ?
Tak, ale wszystkie kartki gównem umazałam
Bo tak się nudziłam, że w jedną chwilę wiadro zapełniłam
że aż zleciały się motyle i zrobiły miny jak jakieś debile
A czy zaschło już ? Zlizałbym swym jęzorem…
a tak swoją drogą, zbiera pani karteczki ?
Owszem, jednak mam z nimi problem gdyż
wszystkie mam takie same.
Dałam dupy pod supersamem, przecisnęłam stolca przez sitko
Pokaż pitongersa mały patisonku !
Skromne gej-party + Grzywka ‘na Łucję’? Wypierdalać !
czerwiec 15, 2008
Nośnikiem piarda była myśl Edwarda
o nieskończonym szczęściu i radości
ze srania na pozostałości
jego małżonki co ją zajebał w napadzie złości
gdy z powodu sraczki wyprosiła jego gości.
Wkurwion Edzio był tak wielce,że aż w kał wsadził widelce,
łyżki, szklanki i nożyki.
Palcem namalował dziki, w gównie był on umazany
dzików pełne wszystkie ściany…
w pokoiku w kuchni też
starą przeszedł nerwów dreszcz
Stres ją dopadł bardzo wielki
wnet zapięła swoje szelki
i piosenkę zanuciła
przypomniała się też kiła co ją kiedyś zarobiła
gdy pizdziochę swą rozwarła przed kutasem Tadeusza (tego co też świnie rusza),
Pośpiewała sobie troszkę, piarda popuściła też
Lecz wszedł Edward do pokoju
z palcem umazanym w gnoju
Zrobił przysiad i zaklaskał
W mózg małżonki wbita laska
z drewna dębowego była
to i czaszkę wnet przebiła
krwi chlapnęło całkiem srogo
Aż się Edi poczuł błogo.
Ptak mu stanął, spocił pachę
A w galotach maznął drachę
Oj emocji sporo było
W brzuchu chłopa zakręciło
Zdjął więc gacie, ugiął nogi
na ryj żony balas srogi
spadł z prywatnych stref Edwarda
Chwilkę potem przyszedł teść
Poszli więc coś razem zjeść.