Precyzyjne wałki prowadzące
grudzień 23, 2007
Była sobie Róza raz
Co napierdalała kwas
Wina tanie oraz skuna
Aż jej z cycków biła łuna
Średnio miałą zaś z rozumem
Odkąd załapała dżumę
Cipsko ją swędziało stale
Majty ubryzgane w kale
Śniły jej się wciąż pytągi
Długie, twarde niczym drągi
Dziwna postać jest z dziewczyny
Którą podniecają szczyny
Pot, kartofle i kasztany
Chyba jestem pojebany
że mnie wzięło na pisanie
wiersza o tym patafianie.
Liczę do trzech. Mamo, czas poturlać sie do zagajniczka.
grudzień 23, 2007
Raz, pampersa na zadek przywdziewam
Dziadzio zbił konika
Mikołaja się spodziewam
Jak mi skurwiel rózgę da
Tak mu wyjebię, że aż sie posra
Dwa, wychyliłem całe wino
pokłóciłem się z Haliną,
nie chciała wylizać oka cyklopa
to między cyce jej wypłaciłem kopa
Trzy, mnie pogoniły łosie znów
Sprułem się jabolaczem w towarzystwie szklanych głów
Zrobiliśmy 500 samolotów
z umazanych gównem stów.
Ale jak deszczyk popadywuje to mnie na plecach chce się leżakować.
Nie pokazali…
Takie wargulce ja omijam – Psiej cipy piosenka
grudzień 23, 2007
W srace umoczone cycki siostry Krzysia
Ładnie dziś więc po kapustę sobie skoczę
A ty sie zamknij bura kurwo
Idz już podmyć kroka
Zazwyczaj kaloszki zostawiam bratu w kojcu
Jednak założę je dziś
I pierdolnę się kabanosem po pachwinach
Nie oddał stary 50 groszy
Poruchamy sie w lesie . . .
A ten co jest bez winy
niech wezmie kamień i pierdolnie się w czoło
Najpierw robisz lolipopa, potem będzie wesoło
5 dni temu widziałem jak gołąb nasrał dziecku na twarz
Podniósł ogon skurwiel i warknął ’A masz!’
Chuja chyba, spierdalaj na wioskę
Do swej familii z umazanymi gnojem ryjami
Kurwa z twojej cioci, zostańmy kolegami
Oj, jak miło wiosną laka w klatę jebnąć
I natrzeć dupę czosnkiem. Babka piarła.
Duchota kurwiej kwatery
grudzień 23, 2007
Jebie rżnięciem, pot na ścianie
Oj udało się ruchanie
Cipsko boli, cyc czerwony
Komin też był pierdolony
Mokre szyby, sprute gacie
Białe kleksy na jej klacie
Morda swędzi rozciągnięta
Dziwka jest już dziś padnięta.
Poproszę pół chleba, ale pachniesz kałem.
grudzień 23, 2007
Widział ja żem dziarskie kapsko
Wietrzyk owiał ślicznie je
Jakże cudna atmosfera emanuje z tak prostego tworu
Jak się kopa komuś strzeli w ryj to też bywa ciekawie.
Ale to było pokwasowe widziadło.
Babka, dżointy . . . nakurwiaszczator
grudzień 23, 2007
Rapowała babcia mi
Aż się jej zmarszczyły brwi
Nakurw religijnym rymem
Okraszony z blanta dymem
Lecim z babką po mieścinie
Co z chujowej aury słynie
Stara volum już podkręca
Mnie zaś dziwka znów zachęca
Więc dylemat mam dziś srogi
Czy jej wsadzić między nogi
Czy też z babcią bujać się
Ziele, rap, gnat i ta szmata
Czuję, że czas spalić bata
Kurwy, dragi i sałata
Pora w pimpa zacząć grę . . .
Uciekły wszystkie wilki, ciocia mi rolki kupi.
grudzień 23, 2007
Sroga zima przed nami
Czas się zająć bąbelkami
Czarny, biały i zielony
Jesteś chłopcze zdany na swój kajaczek
niestety rozpierdolony.
Przaśna atmosfera wilgotnych miejsc tej pani
sprzyjająco dosyć działa zwłaszcza pierdyknięciu z bani
Ku wiosennym rozrywkom zwracam psa uwagę
Głupi jest kurewsko.
Podejrzewam, iż zawinę się dziś we flagę.
Kucnę, zmoczę i ulegnę wódki urokowi
już do ciebie dziwko biegnę.
Kazik długo się na cyca gapił,
aż go sraka zaswędziała.
Tak się spieszył do roboty, że aż wleciał na ciotnika.
Stał szmata na rogu, dupą mlaszcząc ptaki wrógów
Okoliczne ścierwo przetacza się po łące
Rypią się zające, panny ciągnące
rozkurwione i radosne, jebią chętnie się na wiosnę.
Słaba mgła słowiańska & Zajadłość Jesiotra
grudzień 23, 2007
Ponieważ krzeseł znów zabrakło
Stać dałny musiały
W pocie czoła żelki wpierdalały
Jakoś tak ich nie lubię, chyba przez te miny
Nawet w srogi upał obce mi są sandały
Patrzenie na nią niemal boli
Czas potrzeć osraną dłonią o korę topoli
Babcia mojej sąsiadki kiedyś powiedziała,
że woli dostać HIVa niż mieć w rodzinie pedała.
Takiego słodkiego strojnisia skurwysyna
Stara ale mądra . . .
Kurwa, jak się zastanowić to czas
pierdolnąć flaszkę, nakarmisz kaczuszki
ja zaś skoczę przyćpać w las.
Liski żartobliwe, radykalnie smutne grzyby
Na łonie natury pistoszkiem dotykam szyby
A ty wypierdalaj z dałnami na disko
Chlapnąć sosem w siostrę Jolę
Znów ci słonko nie pozwolę, bo ci kurwa napierdolę.
Psycho-bułka & Rozpierdalająca tęcza 2000
grudzień 23, 2007
Lirycznie nawiedzony
Zielem odurzony
W chmury wyjebany
Pan wciąż roześmiany
Zna on śmieszną Kasię
Turlającą się po klasie
Cycki rozplaszczone
Oj, wyruchałbym ci żonę
W pelerynie lub też bez
Mokra jej wciąż pipa jest.
Aż mnie czasem pot zalewa
Gdy na drzewie klęczy mewa i ma zwałę z mojej czapki
Śmieją się z niej również żabki,
dzieci, starcy i ułani
Zaraz ci wyjebię z bani
I zabiorę na obiadek
Znienawidził mnie mój dziadek
Stary, głupi Bonifacy
Zrobisz laskę mu po pracy.
Rozkoszne wykurwy wiosenne cz.I
grudzień 23, 2007
O zapoconych cyckach dziewczyno
Grałem wczoraj w domino
Wyjebałem też barana na parkiecie
Tak przejąłem się twą miną . . .
Co żem ujrzał na tej twarzy
Chyba placek się już smaży
Dupsko też czas podmyć już
Ty zaś z pachwin wytrzyj kurz
Zmyj syf z ryja
I skocz mi po browara
Niby jesteś młoda kurka
Ale rypiesz się jak stara.
Miałem kiedyś buty na zmianę
w podstawówce
Kojarzysz mi się z nimi
Chodz cię ruchnę na lodówce
Popływamy z wujem łódką
A potem zrobię komuś psikusa
Bo mnie generalnie wszystko wkurwia
Więc pomiętol mi platfusa